|
Wstęp.
Książka ta powstała jako wynik niecodziennej formy
współpracy. Moim wkładem było jej napisanie i opracowanie teorii o naturze
ludzkich dylematów, wkład Miltona H. Ericksona to jego wpływ na tę teorię oraz
bogactwo stosowanych przez niego technik terapeutycznych, które tu opisuję. Choć
większość tekstu pochodzi ode mnie, historie przypadków zaczerpnięte zostały z
prac doktora Ericksona i z rozmów z nim, zarejestrowanych na taśmie
magnetofonowej. Niniejsza praca jest w zasadzie dziełem wspólnym, jako że
powstała w efekcie spotkań, jakie odbywałem z doktorem Erickson’em na
przestrzeni ostatnich siedemnastu lat.
Niezwykła okazja
przytrafiła mi się w
styczniu 1953 roku w czasie, gdy byłem zatrudniony przez Gregory'ego Batesona
podczas badań nad porozumiewaniem się. W pracach tych uczestniczył też John
Weakland. Bateson dał nam całkowitą swobodę wyboru przedmiotu naszych badań,
jeśli tylko w jakiś sposób dotykał zagadnienia paradoksów charakterystycznych
dla procesu komunikowania się. Tego roku spotkaliśmy Miltona H. Ericksona, który
zaproponował nam udział w jednym ze swych weekendowych seminariów poświęconych
hipnozie. Bardzo chciałem w nim uczestniczyć i Bateson to zorganizował. znał
doktora Ericksona z czasów, gdy wraz z Margaret Mead konsultowali się z nim w
sprawie filmów o transie, które kręcili na Bali.
Po tym seminarium do moich
badań włączyłem aspekty porozumiewania się w relacjach hipnotycznych.
John Weakland towarzyszył mi w tych wysiłkach i wraz z nim odbywałem regularne
wizyty w Phoenix, gdzie doktor Erickson przyjmował pacjentów. Spędziliśmy wiele
godzin na rozmowach o naturze hipnozy i na obserwowaniu, jak pracuje z
podmiotami hipnotycznymi, czyli osobami poddawanymi hipnozie. Prowadząc
rozwiniętą praktykę prywatną, kilka razy w miesiącu uczył i udzielał konsultacji
w różnych miejscach kraju. Pomimo dwóch ataków polio, które sprawiły, że musiał
chodzić o lasce, był pełen wigoru. Przyjmował w domu, w małym pokoju tuż za
jadalnią, a pokój dzienny służył za poczekalnię. W latach pięćdziesiątych
kilkoro z młodszych spośród ośmiorga dzieci doktora było wciąż w domu, tak że
osoby, które leczył, mieszały się z jego rodziną. Milton H. Erickson mieszkał w
skromnym ceglanym budynku na cichej uliczce i często zastanawiałem się, co
musieli sobie myśleć pacjenci, którzy przyjeżdżali z różnych części kraju i po
słynnym psychiatrze spodziewali się na pewno bardziej wystawnego domu.
Po studiach nad metodami hipnotycznymi doktora Ericksona
nasze zainteresowania skupiły się na jego stylu terapii. W połowie lat
pięćdziesiątych rozpocząłem prywatną praktykę terapeutyczną, specjalizując się w
leczeniu krótkoterminowym. Moim zadaniem było pomóc pacjentowi w rozwiązaniu
jego problemu tak szybko, jak to tylko możliwe, zazwyczaj przy użyciu hipnozy.
Poszukiwałem konsultanta specjalizującego się w takich metodach, ale wtedy- w
czasach dh1goterminowej, dogłębnej terapii -nie było to łatwe. Don D. Jackson,
który kierował prowadzoną przez nas w ramach pracy badawczej terapią ze
schizofrenikami, bywał czasem pomocny, lecz jego do- Świadczenie w interwencjach
terapeutycznych było zbyt ograniczone. Wreszcie doszedłem do wniosku, że jedyną
znaną mi osobą, mającą praktykę w interesującej mnie dziedzinie, jest doktor
Erickson. Wiedziałem z naszych wcześniejszych spotkań, że ma on wyjątkowe
podejście do terapii, która często -choć nie zawsze -wiąże się u niego z
hipnozą. Zacząłem go odwiedzać i omawiać z nim problemy dotyczące przypadków, z
którymi miałem do czynienia. Wkrótce stało się dla mnie oczywiste, że miał on
oryginalny styl pracy z pacjentami, nie znany dotychczas w literaturze fachowej.
Podjąłem więc próbę opisania tego stylu w artykule poświęconym terapii
krótkoterminowej, który został później włączony do książki Strategies ot
Psychoterapy. W miarę upływu lat coraz bardziej pociągała mnie idea
pełniejszego przedstawienia terapeutycznych metod Miltona H. Ericksona w formie
książkowej. Wahałem się jednak zarówno z powodu ogromnego nakładu pracy, jakiej
wymagało to
|